środa, 10 grudnia 2014

Chabrowy otulacz w środę.

Jak wspomniałam ostatnio skończyłam Adasiowy otulacz Adaś to mój cudny średni siostrzeniec. Zachwycił się mężowym otulaczem i złożył radosne zamówienie. Zamówiłam we Włóczkach Warmii włóczkę Warńija w pięknym, głębokim kolorze chabrowym. Ze składu nie do końca jestem zadowolona, bo 50% to wełna, a reszta akryl. Nie chciałam jednak dokładać pracy siostrze, aby otulacz musiała prać ręcznie. Nigdy tej włóczki nie używałam, więc nie wiem jak będzie się zachowywać w użytkowaniu. Zobaczymy. Adaś dostanie komplet, bo właśnie robię czapkę( wiem, wiem Marzena, dam radę) na święta.










Nastała środa.
Zielonka jest lekko pechowa. Pech wynika oczywiście z mojego gapiostwa i nieuwagi. Już dwa razy prułam całą sekwencję warkoczową (24 rzędy), raz tylko przód i drugi raz jak już miałam obie części połączone. Możecie sobie wyobrazić, jaka byłam wściekła! Nie dość, że nie mam czasu, to muszę pruć! Tylko spokojnie. Dam radę.
Właśnie przyszła wełna na synowy sweter, który muszę skończyć do wigilii. Dam radę.
To tera relacja książkowa.
O książce na zdjęciu, będzie w przyszłym tygodniu.
Przeczytałam:
1.
Sally jest kobietą po pięćdziesiątce. Jest bardzo pewna siebie, arogancka, bezczelna. Jej mąż, kochający Sally głęboką miłością, jest osobą spokojną, pełną pokory. Kiedy podczas zagranicznych wakacji ktoś włamuje się do ich domu, niszczy wiele prywatnych przedmiotów, dzienniki, które od lat pisze Alfred, jego świat  wali się. Jego poczucie bezpieczeństwa zostaje pogrzebane. Sally wykorzystuje sytuację, słabość męża, zostaje kochanką jego  przyjaciela. Obu panów Sally traktuje z wyższością. Z czasem okazuje się, że Sally nie jest jedyną kochanką przyjaciela domu. Wówczas ponownie zauważa w mężu to co wywołało kiedyś jej miłość do niego. Książka na okładce przedstawiona jest jako arcydzieło austriackiej literatury. To ja jakaś taka tępa jestem. 
2.
Pewnego dnia przez "wschodni koniec świata"(jak nazywają Królowe Stojło miejscowi), przejeżdża młody, znany reżyser. Jego życie to pasmo sukcesów. Przejeżdżając przez wyludnioną, opuszczoną przez młodych wioskę, psuje mu się samochód. Spotyka na swojej drodze starą kobietę, Sonię.kobieta prowadzi Igora, reżysera do swojego domu. Opowiada mu swoja historię, o wielkiej miłości,  chwilach szczęścia, o wielkiej tragedii jaka ją dotknęła. reżyser po raz pierwszy poczuł prawdziwość opowieści. Postanowił ja przenieść na deski teatru. od tego momentu Sonia zawładnęła jego życiem. Fantastyczna książka! 
3.
Akcja książki dzieje się na początku dwudziestego wieku, we Wronieckim więzieniu. Młody 22-letni Żabikowski, zwany Ropuchem trafia tam celem odbycia kary dożywotniego więzienia. Musi nauczyć się funkcjonować w środowisku złodziei, morderców, bandytów. Musi dostosować się do układów panujących wśród więźniów i strażników. 
Bardzo dobry lektor Leszek Wojtaszek. Właśnie słucham drugą część. Też dobra.

22 komentarze:

  1. Skazaniec. Skazaniec mnie poruszył. Poszukam.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że warto przeczytać :)

      Usuń
  2. Wow jakie piękne kolory! Oby zielonka nie sprawiała już kłopotów :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tak na tę zaokienną szarość.

      Usuń
  3. Kolor boski :)
    "Sońka" tez mnie zachwyciła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo to dobra książka jest.

      Usuń
  4. Merynosy mozna prać w pralce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, do brze wiedzieć. Następny sweter Synkowi zrobię z merynosa. Jest specjalistą od filcowania wełny.

      Usuń
  5. Przepiękny otulacz! Najpiękniejszy odcień niebieskiego ze wszystkich na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą absolutnie!!!!

      Usuń
  6. Ten otulacz jest w przepięknym kolorze. Ja bym mogła się ubrać w ten zielony sweter i owinąć się tym chabrowym otulaczem :)

    Ps. Zapraszam do siebie po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Karpowicza, ale "Sońki" jeszcze nie czytałam. No i "Skazaniec" do dodania do listy lektur :)
    Otulaczem sama bym się chetnie omotała, tak mi się podoba ten kolor.
    Mam nadzieję, że zdążysz ze sweterkiem, 3mam kciuki! Pozdrawiam serdecznie, K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę Adasiowi kompletu, bo kolor ma przepiękny :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie, że zdążysz!
    A komplet jest taki fajny, że na pewno spodoba się Adasiowi (i jego mamie pewnie też) - nie przejmuj się, że to mieszanka wełny z akrylem, wbrew pozorom niektóre z takich nici są zaskakująco dobrej jakości, trwałe, ładne i znacznie przyjemniejsze w codziennym użytkowaniu niż wełna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie się zapowiada ten Marzenkowy sweter.. Cudny kolor! Szkoda, że miałaś z nim takie przeboje. Trzymam kciuki za tempo powstawania projektów! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam z tej włóczki sweter - jest zaskakująco ciepły i mimo małodelikatnego traktowania póki co (odpukać) żadnych problemów, Kolor bossssski

    OdpowiedzUsuń
  12. Chabrowy uwielbiam:) A na skazańca sama mam chęć:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ u Ciebie Magnoliowo. Podziwiam wszystko co do lawendowego kompletu pasuje wzorem i kolorem. Otulacz też świetny. Poczciwy "anglik" wygląda świetnie na grubych drutkach wykęcony. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. O, Sońkę bym przeczytała! Mój syn nie może chodzić w wełnie, ma atopię, zadrapałby mi się całkiem. Dlatego żadnych sweterków mu nie mogę robić, a czapy i kominy tylko akrylowe, albo pół na pół . A robię mu teraz pled na łóżko :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Komin wygląda świetnie, ten kolor jest przefantastyczny! Jak zwykle u Ciebie wiele świetnych lektur ;) Gdzie Ty czas na tyle czytania znajdujesz... ;)

    OdpowiedzUsuń