Wakacje się skończyły. Powrót do pracy w tym roku przebiega raczej bezboleśnie. Powodem jest cudowna pogoda, słońce i całkiem miłe ciepło. W tym roku po raz pierwszy od dłuższego czasu mam plan ułożony na bardzo ranną zmianę, tzn na ósmą. Dla "sowy", czyli dla mnie, osoby uwielbiającej życie nocne i dla której normalne funkcjonowane zaczyna się koło 10-tej, jest to dość ciężka sytuacja. Przez pierwsze dwie godziny toczę ciągłe boje ze sobą, aby nie zaziewać się na śmierć i ciągle pobudzam moje zwoje mózgowe do intensywnej pracy, aby dzieciaki miały radość z ich ulubionej lekcji. Calusieńki tydzień wstaję w środku nocy, czyli przed siódmą, ale za to kończę na tyle wcześnie, aby zrobić normalnie zakupy, pobiegać zimą za jasności.
W te piękne, słoneczne dni, które teraz mamy, wczesne kończenie lekcji umożliwiało mi spędzenie kilku godzin z przyjaciółką na plaży. Siedziałam na foteliku, zasłuchana w szum morza, albo częściej w głos Asi i dziergałam szal. I tak sobie odpoczywałyśmy. Wczoraj, w piątek zabrałam moje szkolne dzieciaki na wycieczkę rowerową. Te moje dzieci są cudne, przygotowały gry, podchody i świetnie się razem bawiliśmy. I cały czas mam świadomość, że mam co najmniej jeszcze tydzień tak pięknej pogody, długiego przebywania na zewnątrz, na plaży, w ogrodzie. Fantastycznie!!!
Ponad pól roku temu zakupiłam sobie 7 motków Gilliat de rerum natura. Miałam wydziergać Big Old Coat Joji. W międzyczasie na druty wpadło mi mnóstwo innych projektów. Jak już przyszedł czas na ową włóczkę to w głowie nastąpił bój pomiędzy projektem Joji i Hani Crossing Over. Zwyciężyły plecy w cardiganie od Hani. Bardzo mi się spodobała plecionka, która dodaje wiele uroku temu otwartemu cardiganowi. Wzór Joji na pewno jeszcze doczeka się realizacji, bo nadal bardzo mi się podoba.
Jeśli chodzi o Crossing Over to zużyłam tylko 4,5 motka włóczki. Dziergałam na drutach nr 5, kołnierz i ściągacze na 4.
Nie obyło się bez prucia, bo zaczęłam od rozmiaru S1. jednak po rozdzieleniu na rękawy i korpus było mi za luźno. Sprułam i wydziergałam S. I teraz sama nie wiem, czy nie byłby lepszy jednak rozmiar S1. Mogłabym się nim mocniej owinąć, otulić. No trudno, musi zostać.
Jest ciepły, został sprawdzony. Ranki są chłodne, a odczucie chłodu podczas jazdy na rowerze jest jeszcze większe i cardigan baaardzo się przydał. I muszę przyznać, że się polubiliśmy pomimo niewielkiego luzu.
I to by było na tyle. ciepła i słońca Wam życzę:)
Ciekawy jest ten model i chodzi za mną:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo:))))
OdpowiedzUsuńjuż wiem co wydziergam sobie w wolnej chwili - taki jak lubię :)
OdpowiedzUsuńwarto, bardzo miło i szybko się dzierga, bo Hania jest mistrzynią prowadzenia dziewiarek za ręce:) Pozdrawiam:)
UsuńObydwa projekty piękne. Zwłaszcza, że w takiej kolorystyce ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Z szarościami ostatnio mi po drodze:)
UsuńPiękne wykonanie i piękny kolor tego sweterka.
OdpowiedzUsuńDanusiu a gdzie kupiłaś taką cudną wełenkę?
Dziekuję! Wełnę kupiłam w de rerum natura. Ma bardzo dobrą cenę. Jedyny minus, że nie przychodzi zaraz na drugi dzień , jak u nas. Właścicielka jest bardzo miła, sklep jest po angielsku także, więc nie ma żadnego problemu z zakupem. Pozdrawiam:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńUwielbiam kardigany. A ten od razu podbił moje serce. Wierzę, że można w nim oswoić najciagajacą jesień.
OdpowiedzUsuńMasz rację, jesień już mi nie straszna. Choć mam nadzieję, że nadejdzie późno:)
UsuńSwietny wzor na plecach - pionowe linie wydluzaja i wyszczuplaja, a plecionka uwydatnia talie. Gratulacje dla projektantki; wykonanie swetra jest tez super.
OdpowiedzUsuńHania to mistrzyni, a ja skromna odtwórczyni jej dzieła, dziękuję za miłe słowa:)
UsuńOj to ja z innej bajki jestem, bo zdecydowanie ranny ptaszek, ale do północy też posiedzę. Fajnie tak sobie mieszkasz nad tym morzem , też bym tak chciała , szczególnie poza sezonem ;) ale Ty pewnie wiesz gdzie znaleźć pustą plażę :)))
OdpowiedzUsuńSweter piękny i bardzo ładnie na Tobie leży. Na oko;) to rozmiar w sam raz dobrałaś. No i piękna sesja zdjęciowa na tle drewienka (to już Twój znak firmowy:)).
Pozdrawiam z gorącego Wrocławia (które nie wiedzieć dlaczego nie leży nad morzem, a szkoda ;))
To jest tak, że ja Wam Wrocławiankom zazdroszczę mieszkania w tak cudnym mieście, z którego blisko w góry, na południe Europy, a przede wszystkim macie tak dużo do oglądania wokół siebie. Ale masz rację, że morze, nasze morze to ja wprost uwielbiam. A zwłaszcza tę moją " prywatną plażę". Mój mąż przed przeniesieniem do Warszawy pracował na tutejszym poligonie, gdzie plaże puste, szerokie, piaszczyste, ciche. mieliśmy i ciągle mamy do nich dostęp, wic omija mnie sezonowy tłum. I mogę ustawić sobie mój długi parawan i nikt mi nie tego nie zabrania i nie ogranicza.
UsuńWiesz, że jak gdyby Wrocław leżał nad morzem(czemu nie?), to ja bym w te pędy się do niego przeniosła. Tyle się u was dziewiarsko i nie tylko dzieje, że mnie odseparowanej od świata czasem tego innego życia brakuje. Pozdrawiam, dziś równie gorąco:)
Sweter bardzo ładny,wygląda na cieplutki,fajne te plecki.Super sweter mężowski(bo ja dzisiaj posty hurtem przeglądam),musiałaś się przy nim nadziergać bo nitka na cienką wygląda.
OdpowiedzUsuńBardzo się napracowałam z mężowym swetrem, ale warto było. Wygląda super i sweter i mąż w nim. Dziękuję:)
UsuńOj uwielbiam takie ciepłe, długie, do zamotania kardigany. A Twój nie dość, że taki z ulubionych to jeszcze w pięknym kolorze :)
OdpowiedzUsuńZ tym rannym wstawaniem... też nie lubię ale jak sama widzisz są plusy. Można jeszcze tyle zrobić po pracy.
Pozdrawiam serdecznie.
Tylko te plusy dotyczące porannego wstawanie trzymają mnie przy jako takiemu rannemu funkcjonowaniu. dzień zrobił się taki długi, ale po 23 jestem nieprzytomna i grzecznie po przeczytaniu paru stron książki, zasypiam. Pozdrawiam:)
Usuńświetna wersja tego kardigana a i sesja bardzo udanas...i też ci zazdroszczę tego morza na wyciągnięcie ręki. My zwykle jeździmy poza sezonem bo lubię puste plaże:)
OdpowiedzUsuńMuszę podziękować fotografowi za sesję, bo rzeczywiście jest udana.
UsuńJesień nad morzem zwłaszcza w tym roku jest cudowna. Słońce, ciepło, mniej ludzi. Sielanka:)
Piekny :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję!!!
UsuńSweter wyszedł super. Bardzo mi się podoba tył, chyba mi się takiego chce :)
OdpowiedzUsuńTo do roboty!!!!
UsuńDziękuję:))
Tył jest świetny! Ten kolor to taki jasny szary czy lekko lodowy? Fajnie wygląda ta włóczka.
OdpowiedzUsuńCzysty jasno szary. Ładny, ciepły:)
UsuńŚwietny jest! A sweter Joli pewnie zsuwałby się z ramion, tak mi pachnie.
OdpowiedzUsuńJam mam to samo z rannym wstawaniem, a ponieważ mam dobry układ z planistą, zastrzegam sobie zajęcia najwcześniej po 9.45. :) Tak sobie myślę, że skoro nam już tak marnie płacą, to przynajmniej wyspać się powinni dać!
Jestem za!!!! Tylko ja nie za bardzo mam możliwości dogadania się w sprawie późniejszych godzin, bo takich jak ja jest więcej. Jest pewien plus rannego wstawania, mam salę gimnastyczną do swojej dyspozycji, co w późniejszych godzinach jest nie do pomyślenia.
UsuńPewnie masz rację z tymi zsuwającym się swetrem z ramion, choć i tak mi się podoba.
Pozdrawiam:)))
Kolor włóczki jest przepiękny, bo że projekt cudny to wiadomo:))
OdpowiedzUsuńKolor jest w moim ulubionym odcieniu szarego, jasnoszary w ciepłej tonacji. A, że Hania to mistrzyni, to wszystkim wiadomo. Pozdrawiam:)
UsuńŚliczny sweter. :) A o popoludniach na plazy nic nie bede pisać żeby nie wyszlo ze jestem zazdrosna. :D pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńŚliczny sweter. :) A o popoludniach na plazy nic nie bede pisać żeby nie wyszlo ze jestem zazdrosna. :D pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńDanusiu, świetny projekt i dobrze wybrałaś. Bardzo pasuje do Ciebie ten model! Przyda się niejeden raz w Twoich nadmorskich stronach. Tak się jakoś kojarzy z morskim wiatrem. Swoją drogą świetnie Cię rozumiem z tym rannym wstawaniem w środku nocy o 7 rano. Dlatego kocham pracę na zmiany, bo łatwiej znieść taką sytuację co drugi tydzień i za to ucieszyć się z dłuższego popołudnia. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńTrochę ci zazdroszczę tygodni na drugą zmianę. ja tak miałam w zeszłym roku, że miałam dwa dni na późniejszą godzinę i każdego tygodnia czekałam na nie jak na zbawienie. no, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.
UsuńA z wiatrem masz rację i teraz bardzo mi się sweter przydaje. Dzisiaj rano było bardzo chłodno, więc i chusta z cienkiej wełenki bardzo się przydała. Pozdrawiam ciepło :)
Sweter jest pięknisty! W sam raz na jesienne spacery nad morzem, których oczywiście strasznie zazdraszczam :)
OdpowiedzUsuńJejku jak ja uwielbiam szare kardigany... cudowny jest... CUDOWNY!!!!
OdpowiedzUsuńŚwietny.....jesteś super modelką dla swoich wytworów.....
OdpowiedzUsuńŚwietny.....jesteś super modelką dla swoich wytworów.....
OdpowiedzUsuńWow, niesamowite wykonanie.
OdpowiedzUsuńŚwietny projekt. Prosty, a jednocześnie bardzo ciekawy. Ładnie Ci w tej szarości. Kardigan w takim kolorze będzie się komponował w wielu stylizacjach.
OdpowiedzUsuń